czwartek, 4 kwietnia 2013

Prolog < Victoria>

<Victoria>

Tak! Nareście tak długo czekałam, upragniony czas, czekałam na to cały rok! - Wakacje!
Zero szkoły, zabawa, ogniska, czas wolny. Już od miesiąca planowałam z Anne, że te wakacje będą najlepsze. Razem z moja przyjaciółka wybieramy się do mojej Ciotki do Londynu. Tak bardzo chciałam zwiedzić to miejsce, zobaczyc je z bliska i sama osądzić czy rzeczywiście jest ono tak cudowne i magicze jak wszyscy mówią. W tym właśnie mieście chciałam nawiązać nowe znajomości , spelniać swoje marzenia. Po prostu chciałam się bawić i jak najlepiejspędzić ten czas.

*9.30 rano

Wstałam wesoła i radosna, spałam jak małe dziecko. Może to dlatego, że juz jutro razem z Anne wylatujemy do Londynu? Mozolnie zwlekłam się z łużka i podeszłam do szafy w której było pelno ciuchów. Stałam tam jakieś 10 minut patrząc się w ubrania. Nagle ocknełam się i wyciągłam z szafy krótkie shorty z wystającymi kieszonkami, do nich włozyłam bezrękawnik z flagą USA. Na szyi zawiesiałam długi wisior a na nogi załozyłam czerwone Vansy. Zrobiłam lekki makijaż i zeszłam da duł, gdzie ciepło przywitała mnie mama i zrobiła mi już śniadanie które stało na stole. Zjadłam śniadanie i usłyszałam jak mój telefon dzwoni w pokoju. Podziękowałam mamie za śniadanie i pobiegłam na góre. Wziełam telefon a na wyświetlaczu ukazał się napis ,,Ciocia Rossali'' Moje kąciki usut podniosły się do góry. Odebrałam telefon i podeszłam do okna.

- Cześć Ciociu- zaczełam wesoło- Słucham
-Hej mała- odpowiedziała mi radośnie ciocia- Jutro nie będe mogła was odebrać z lotniska, więc mój bratanek was odbierze. Ma na imie Liam i jest tego wieku co ty.
- Okey. Dobrze. Tylko opisz mi go mniej więcej, żebym go poznała na lotnisku.
- Wysoki brunet,jasnej karnacji. Zresztą wytłumaczyłam mu co i jak więc się nie martw. Zadzwoń do mnie jak już dolecicie.
-Dobrze Ciociu zrobie jak karzesz.
-ja juz musze konczyć słonko- Pa
-Pa- ledwo sie pożegnałam bo ciocia się już rozłączyła.

Podeszłam do szafy i wyciągnełam już wcześniej spakowane walizki. Ustawiłam je przy drzwach i chwyciłam za telefon. Wykręciłam numer przyjaciółki i umówiłam się z nią w parku za 10 minut. Wyszłam i spokojnym krokiem ruszyłam w strone parku,bo nie mialam daleko. Wsłuchiwałam się w cichy śpiew ptaków i lekki wiatr, ktory powiewał mi moje bląd włosy. W oddali zobaczyłam przyjaciółke i przyśpieszyłam. Razem połaziłysmy sobie po parku, zjadłyśmy lody, śmiałyśmy się. Opowiedziałam jej o tym, że odbierze nas bratanek cioci. Spojrzałan na wyświetlacz w telefonie, była godzina 14. Ale ten czas szybko leci. Pożegnałam się z przyjaciółką bo o 14.30 miałam pilnować Charlie'ego bo rodzice wychodzą do pracy. Ruszyłam w droge powrotną. Przez całą drogę myślałam o tym co może się zdarzyć w Londynie.  Nagle coś z dużym hukiem wpadło, cos ba raczej ktoś. Szybko znalazlam się na chodniku. Nawet nie zdążyłam zaobaczyć kto mnie potrącił bo szybko uciekł, usłyszałam tylko- Przepraszam- wykrzyczane głosno przez jakiegoś chłopaka. Cała wyobijana podniosłam się i zastanawiając się co przed chwila się ztało ruszyłam w dalszą droge do domu. Niedługo po tym zajściu dotarałam do domu gdzie moja mama juz wychodziła.
Charlie
Powiadomiła mnie jeszcze, że Mike poszedł do kolegi , a Charlie poszedł spać. Kożystając z tego, że mały śpie weszłam na Twittera i przejżałam go i przez przypadek weszłam na niejakiego ,,Louis'a Tomlinsn'a''- konto zweryfikowane. Miliony obserwujących. Pomyslałam sobie
- Aha czyli rozpieszczona gwiazdeczka
Juz miałam wychodzić ale zatrzymał mnie jego Tweet:
-Przepraszam serdecznie dziewczyne którą dziś potrąciłem na chodniku. Naprawde nie chiałem.
Mimowolnie sama do siebie się uśmiechvełam. Niestety musiałam juz iść  bo mój brat się budził.





 No to mamy prolog piszcie co myslicie. Czy Lou spotka cię  z Vicky? 
Następny rodział  z perspektywy Annastasie 

:D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz