sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 2

<Victoria>
    

Tego  dnia miałyśmy zaplanowane wielkie zakupy  i zwiedzanie miasta.  Jak każda dziewczyna lubimy sobie pospacerować po sklepach i pooglądać ubrania. Szybko wstałyśmy z łóżek, zjadłyśmy śniadanie. Ubrałyśmy  się dość skromnie.  Ja w dżinsową koszule ombre  , którą włożyłam  do  krótkich z tego samego materiału spodenki. Do spodenek założyłam cieniutki czarny pasek a na nogi czarne converse. A Anne założyła różowy bezrękawnik z kołnierzykiem stylu ,,baby’’ którą włożyła w jasno niebieskie spodenki z wysokim stanem.






 A na nogi ubrała jasno różowe baletki. Spakowałyśmy  swoje torebki, zakluczyłyśmy dom, ponieważ ciocia wyszła do pracy a później jedzie na dwa dni za miasto. Spokojnym krokiem ruszyłyśmy ku centrum Londynu. Słońce rzucało ciepłe promienie na zabiegany Londyn. Całe miasto jak zawsze wrze. Słychać trąbienie  samochodów, które stoją w korku i Czekaja na przejazd. Ludzie biegają po ulicach Londynu, tylko my  dwie spośród wszystkich ludzi szłyśmy wolnym krokiem oglądając dokładnie całe miasto. W końcu  weszłyśmy do jednej z wielkich galerii Londynu . Pełno ubrań, butów i biżuterii. Stanęłyśmy na środku wielkiego budynku, miał on 5 pięter. Wjechałyśmy ruchomymi schodami na samą górę  i    stamtąd  zwiedziłyśmy wszystkie sklepy w dół.

Nie pamiętam kiedy ostatni raz zrobiłyśmy taki wspólny ,, dzień zakupów’’ Wszystkie ubrania były niesamowite. Wychodząc z wielkiego centrum całe obładowane zakupami zahaczyłyśmy o kosmetyczkę. Wracając nie miałyśmy już sił by iść na nogach więc zadzwoniłyśmy po taksówkę.
Zakupy zajmowały prawie cały samochód.  Pod domem byłyśmy po 20 minutach. Zapłaciłyśmy kierowcy i ruszyłyśmy w stronę domu.
-W końcu jesteśmy w domu- powiedziałam zmęczona                                                                                                                      - Tak, trochę zmęczyło mnie to ‘’zwiedzanie’’- powiedziała Anne po czym się zaśmiałyśmy.
Zostawiłyśmy zakupy w pokoju i kolejno poszłyśmy się wykąpać po zakupach.  Kiedy zerknęłam na zegarek była godzina 17.20. Zrobiłam wielkie oczy , po czym pachnęłam śmiechem , bo na zakupy wyszłyśmy o 10.30 Głodna ruszyłam do kuchni przygotować kolacje. Zjadłyśmy kanapki i usiadłyśmy przed telewizorem wspominając różne ubrania ze sklepu .
Anne poszła do toalety , gdy nagle ktoś zasłonił mi oczy rękoma

-Liam?–zapytałam                                                                                            
-Nie, ale blisko-powiedział  bardzo miłym głosem  jakiś chłopak.                                                    
-Hmm… nie wiem, poddaje się. -Chłopak odsłonił mi oczy a  one ujrzały pięknego bruneta o niebieskich oczach. Wesoło się do Mie uśmiechną, a moje serce zaczęło bić mocniej. To ten sam chłopak ,który mnie wtedy potrącił. W jednej sekundzie wybaczyłam mu że uciekł i nawet nie przeprosił.
-Jestem Louis, a ty? Ty jesteś tą dziewczyną co wtedy potrąciłem. Prawda? Prezpraszam
-Mam na imię Victoria ale mów mi Vicky. I nic się nie stało ale mogłeś przynajmniej pomóc wstać.- Zachichotałam
-To są moi przyjaciele- każdego po kolei mi przedstawił- Harry, Niall, Zayn a Liama już znasz to on nas tu przyprowadził. I miał racje jesteś śliczna.
Zarumieniłam się i przywitałam się z chłopakami po chwili przyszła  Anne i przedstawiłam jej chłopaków. Widziałam, że Zayn i Harry Cały czas się na nią patrzyli. Resztę wieczoru spędziliśmy na rozmowie i oglądnie filmów, bardzo dużo dowiedziałam się o chłopakach, np.: że grają w zespole. Wiedziałam, że skądś ich rozpoznaje. Bardzo mi przypadli do gustu ale najbardziej Lou. Nawet nie wiem kiedy usnełam mu na kolanach.

 
Hej. Przepraszam, że nic nie dodawał bardzo przepraszam ale patrzym przez 3 dni  nikogo nie było i dopiero dziś patrze ile wyświetleń na blogu i postanowiłam coś dodać. Moim zdanie rozdział jest troche nudny ale to już wasza opinia.
Czy Victoria pokocha Lou i będą razem? 


Przeczytałej= skomętuj nawe emotką co kolwiek :D pozdrawiam po 2 kom będzie nastęony rodział :D

czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 1 < Annastasie>

<Annastasie>

*6.30 rano

Rano obudził mnie dzwonek budzika. Nie chciało mi się wstawać ale gdy pomyslałam, że już dziś lecimy do Londynu nabrałam ochoty. Szybko wstałam z łóżka i odsłoniłam zasłony. Do pokoju wpadły jasne promienie słońca. Na zewnątrz było bardzo ciepło.
Na szafie wisiały już wcześniej przygotowane przez mnie ubrania. Załozyłam białą, czystą jak śnieg szerszą koszulkę którą włożyłam w jasno różowe, krótkie spodenki przepasane brązowym paskiem.
Przeczesał szczotką włosy i zrobiłam lekki makijaż
Na rękę założyłam sporo bransoletek i pierścionek który dostałam od taty na osiemnaste urodziny. Na nagi założyłam jasne baletki. Wzięłam walizki, które stały przy drzwiach i po cichu zeszłam na dół. Walizki zostawiłam przy drzwiach wyjściowych i poszłam do kuchni, gdzie zrobiłam sobie lekkie śniadanie. Po zjedzeniu posiłku wziełam kartke i długopis i napisałam

,,Drodzy rodzice! Kiedy się obudziłam wy jeszcze spaliście, nie chciałam was budzić. Zadzwonie do was jak już będziemy w Londynie. Całuje. Wasza Anne xx. Położyłam kartkę na stole i ruszyłam ku wyjściu. Na dworze już czekała Vicky wraz z rodzicami i braćmi. Wsiadłam do samochodu i przywitałam się z nimi. Po 20 minutach jazdy bylismy już na miejscu. Czekałyśmy cierpliwie na samolot kiedy już przyjeciał i miałyśmy wychodzić Victoria mocno przytuliła swoją rodzinę, w oku zakręciła mi się pojedyncza łza. Wkońcu Victoria przyszła i mogłysmy wsiadać do samolotu. Pomachałyśmy jeszcze jej rodzicom i braciom na pożegnanie. W samolocie miałysmy miejsca obok siebie wię nie było nudno. Jednak po pół godzinie Vicky zasneła a ja yciągnełam MP3 i włączyłam piosenki. Nie wiem kiedy usnełam...          
Obudził mnie ciepły głos przyjaciółki która informowała mnie o tym, że już jesteśmy. Powoli opuściłyśmy pokład samolotu. Victoria wypatrywała kogoś, ale nie wiedziałam kogo?

-Kogo szukasz?-zapytałam
-Liama.-odpowiedziała przyjaciółka.- Bratanka mojej cioci, który miał nas odebrać
-Aha.

Niedługo czekałyśmy bo po chwili podszedł do nas wysoki i dobrze zbudowany chłopak. Włosy miał bujne. Niewiadomo dlaczego zkąś go kojarzylam. Nie wiedziałam tylko z kąd może z gazet? z ulicy? czy z internet?
Zreszta nie ważne.

-Jestem Liam- przedstawił się miło- A wam jak na imie?
-Jestem Victoria a to jest moja przyjaciółka Annastasie, ale mów mi Vicky- przedstawiła nas Victoria
-Hej- powiedziałam nieśmiało wyciągając rękę ku chłopakowi.
-Cześć- odpowiedział po czym uścisną moją dłoń- Miło was poznać. To co jedziemy?
-Jasne. A daleko to jest?
-haha-zaśmiał się cicho chłopak- Nie niedaleko jakieś 10 minut jazdy.
-Okey to chodźmy.

Szłyśmy za chłopakiem do samochodu , którym przyjechał. Wsiadlyśmy i przez całą drogę nikt się nie odzywał. Podjechalismy pod dom cioci i opadła mi szczęka. Był duży, piękny a w koło niego był piękny ogród z kwiatami po którym biegał kremowy lablador. Wysiadłyśmy z samochodu i stanęłysmy z walizkami. Stałyśmy jak wryte prze kilka minut.

-Okey to może ja pomogę wam z walizkami- zapytał uroczo się przy tym uśmiechając chłopak
-Dzięki-odpowiedziałysmy chórem i podałyśmy mu walizki.

Chłopak zaniusł walizki do domu a my stałyśmy jeszcze przed drzwiami.

-Gotowa? -zapyatała przyjaciółka
-Jasne- odpowiedziałam i złapałam ją za rękę i weszłysmy do domu.


 W środku był jeszcze ładniejszy niż na zewnątrz. Liam zaprowadził nas do naszego pokoju i postawił walizki przy oknie. Kiedy weszłyśmy do pokoju odebrało mi mowę. Był prześlicznie użądzony, dużo miejsca.. Pokój był w kolorach czerwieni, bieli i brązu. Stały tam dwa pojedyncze łóżka, przy których stały safki nocne z lampkami. Nad łóżkami wisiał piękny tryptyk. Na przeciwko stał telewizor. W rogu było okno z bioało-brązowymi zasłonami. Kiedy Liam wyszedł żuciłyśmy się na swoje łóżka i ciężko westchnęłyśmy
Leżałyśmy tak jeszcze 5 minut po czym wzięłyśmy się za rozpakowywanie walizek. Po dodekorowaniu naszego pokoju wzięłam bielizne i ciuchy na przebranie i poszłam do łazienki, która była jeszcze piękniejsza. Była w kolorach srebra i bieli. Nalała do wanny wode się w niej zanurzyłam.

Po kąpieli wyszłam osuchyłam się, wysuszyłam włosy i ubrałam się w przygotowane ubrania. Wyprostowałam włosy i wyszłam. Kiedy wyszłam po mnie do kąpieli poszła Vicky. Zeszłam na dół gdzie Liam zrobił namobiad bo była już godzina 14. Zasiadłam do stołu zjadłam i rozmawiałam z Liam'em. Sporo się o nim dowiedziałam. Na przykład tego , że śpiewa w zespole razem ze swoimi przyjacółmi. Teraz już wiedziałam z kąd go kojarze. Dowiedziaąłm się również tego, że ma dziewczynie Daniell. Rozmowe przerwała nam moja przyjaciólka, która zeszła na obiad. Po posiłku pozmywałam naczynia. I wyszłyśmy  na taras. Liam musiał już jechać bo razem z Dan idą dziś do kina. Pożegnałyśmy się z nim i podzi ękowałyśmy za to co dla nas zrobił. Na dworze leżalyśmy na leżakach i rozmyślałyśmy nad tym co będziemy robić przez te wakacje.





No to mamy rozdział 1 Mam nadzieje, że się podoba. Sorry za błędy. Nie jestem mistrzem ortografi XD Licze na wasze opinie i komętarze polecajcie blog. Piszcie w komętatrzach wasze nazwy twitter'ów lub adres bloga jeśli chcesz być informowany o nowym rozdziale na blogu!
Czytasz=Komętujesz ;D Następny rozdział z perspektywy Victori!

Czy przyjaciółki odnajdą się w wielkim mieście?


                                                                 

Prolog < Victoria>

<Victoria>

Tak! Nareście tak długo czekałam, upragniony czas, czekałam na to cały rok! - Wakacje!
Zero szkoły, zabawa, ogniska, czas wolny. Już od miesiąca planowałam z Anne, że te wakacje będą najlepsze. Razem z moja przyjaciółka wybieramy się do mojej Ciotki do Londynu. Tak bardzo chciałam zwiedzić to miejsce, zobaczyc je z bliska i sama osądzić czy rzeczywiście jest ono tak cudowne i magicze jak wszyscy mówią. W tym właśnie mieście chciałam nawiązać nowe znajomości , spelniać swoje marzenia. Po prostu chciałam się bawić i jak najlepiejspędzić ten czas.

*9.30 rano

Wstałam wesoła i radosna, spałam jak małe dziecko. Może to dlatego, że juz jutro razem z Anne wylatujemy do Londynu? Mozolnie zwlekłam się z łużka i podeszłam do szafy w której było pelno ciuchów. Stałam tam jakieś 10 minut patrząc się w ubrania. Nagle ocknełam się i wyciągłam z szafy krótkie shorty z wystającymi kieszonkami, do nich włozyłam bezrękawnik z flagą USA. Na szyi zawiesiałam długi wisior a na nogi załozyłam czerwone Vansy. Zrobiłam lekki makijaż i zeszłam da duł, gdzie ciepło przywitała mnie mama i zrobiła mi już śniadanie które stało na stole. Zjadłam śniadanie i usłyszałam jak mój telefon dzwoni w pokoju. Podziękowałam mamie za śniadanie i pobiegłam na góre. Wziełam telefon a na wyświetlaczu ukazał się napis ,,Ciocia Rossali'' Moje kąciki usut podniosły się do góry. Odebrałam telefon i podeszłam do okna.

- Cześć Ciociu- zaczełam wesoło- Słucham
-Hej mała- odpowiedziała mi radośnie ciocia- Jutro nie będe mogła was odebrać z lotniska, więc mój bratanek was odbierze. Ma na imie Liam i jest tego wieku co ty.
- Okey. Dobrze. Tylko opisz mi go mniej więcej, żebym go poznała na lotnisku.
- Wysoki brunet,jasnej karnacji. Zresztą wytłumaczyłam mu co i jak więc się nie martw. Zadzwoń do mnie jak już dolecicie.
-Dobrze Ciociu zrobie jak karzesz.
-ja juz musze konczyć słonko- Pa
-Pa- ledwo sie pożegnałam bo ciocia się już rozłączyła.

Podeszłam do szafy i wyciągnełam już wcześniej spakowane walizki. Ustawiłam je przy drzwach i chwyciłam za telefon. Wykręciłam numer przyjaciółki i umówiłam się z nią w parku za 10 minut. Wyszłam i spokojnym krokiem ruszyłam w strone parku,bo nie mialam daleko. Wsłuchiwałam się w cichy śpiew ptaków i lekki wiatr, ktory powiewał mi moje bląd włosy. W oddali zobaczyłam przyjaciółke i przyśpieszyłam. Razem połaziłysmy sobie po parku, zjadłyśmy lody, śmiałyśmy się. Opowiedziałam jej o tym, że odbierze nas bratanek cioci. Spojrzałan na wyświetlacz w telefonie, była godzina 14. Ale ten czas szybko leci. Pożegnałam się z przyjaciółką bo o 14.30 miałam pilnować Charlie'ego bo rodzice wychodzą do pracy. Ruszyłam w droge powrotną. Przez całą drogę myślałam o tym co może się zdarzyć w Londynie.  Nagle coś z dużym hukiem wpadło, cos ba raczej ktoś. Szybko znalazlam się na chodniku. Nawet nie zdążyłam zaobaczyć kto mnie potrącił bo szybko uciekł, usłyszałam tylko- Przepraszam- wykrzyczane głosno przez jakiegoś chłopaka. Cała wyobijana podniosłam się i zastanawiając się co przed chwila się ztało ruszyłam w dalszą droge do domu. Niedługo po tym zajściu dotarałam do domu gdzie moja mama juz wychodziła.
Charlie
Powiadomiła mnie jeszcze, że Mike poszedł do kolegi , a Charlie poszedł spać. Kożystając z tego, że mały śpie weszłam na Twittera i przejżałam go i przez przypadek weszłam na niejakiego ,,Louis'a Tomlinsn'a''- konto zweryfikowane. Miliony obserwujących. Pomyslałam sobie
- Aha czyli rozpieszczona gwiazdeczka
Juz miałam wychodzić ale zatrzymał mnie jego Tweet:
-Przepraszam serdecznie dziewczyne którą dziś potrąciłem na chodniku. Naprawde nie chiałem.
Mimowolnie sama do siebie się uśmiechvełam. Niestety musiałam juz iść  bo mój brat się budził.





 No to mamy prolog piszcie co myslicie. Czy Lou spotka cię  z Vicky? 
Następny rodział  z perspektywy Annastasie 

:D